PEPE I MELEK NA PAPIERZE, NA PÓŁCE, NA KOLANACH…….

Pamiętam jak dziś zimową niedzielę prawie 3 lata temu, gdy w Teatrze Starym Pan Daniel Dobosz czytał wyśmienicie słuchowisko „Pepe i Melek na tropie” Grażyny Lutowsławskiej podczas Bajkowej niedzieli. Wybierając się z Tymciem do teatru na słuchowisko nie spodziewałam się, że samo czytanie przez jedną osobę, bez całego spektaklu, ruchu, piosenek, wielu kolorowych postaci, zainteresuje Go aż tak. Zamiast wiercenia się, znudzenia, gadania, zobaczyłam szerokie oczy i otwartą buzię zasłuchanego Tymcia. Wtedy zakochaliśmy się w tej opowieści, w przygodach wróbelka i patyczaka, w twórczości dla dzieci Pani Grażyny Lutosławskiej, w jej wrażliwości, ciekawości, sposobie postrzegania świata i przekazywania tego, co zobaczyła. I w głosie Pana Daniela Dobosza.

Daniel Dobosz – fot. Piotr Michalski

Pamiętam też, jak odważyłam się napisać do Pani Grażyny Lutowsławskiej, czy można gdzieś dostać, kupić książkę. Ale „Pepe….” był słuchowiskiem dostępnym na stronie Radia Lublin. Spytałam wtedy Panią Grażynę, czy kiedyś wspaniałe słuchowisko o Melku i Pepe zostanie wydane jako książka. Wtedy jeszcze nie było takiego planu.

Grażyna Lutosławska i Daniel Dobosz – fot. Weronika Pawlak

Zaczęliśmy zatem słuchać odcinek po odcinku. To była niezwykła podróż. Przy sobocie 9:45 krzątając się po domu, szykując obiad, sprzątając lub zbierając się na Tymka mecz słuchaliśmy, co nowego spotka Wróbelka Melka i Pana Patyczaka. Urzekło mnie czytanie Pana Daniela Dobosza, który potrafi sprawić, że czujesz się, jak w lesie pełnym różnych postaci o przeróżnych głosach. To niesamowite, jak potrafi oddać dokładnie osobowość Melka, charakter Pepe i wszystko, co się tam wydarzyło. Do tego muzyka Pana Piotra Selima i wszystkie dźwięki dodające całemu słuchowisku przestrzeni i kolorów.

To opowieść o przygodach Wróbelka Melka i Pana Patyczka. Wróbelek Melek najmłodszy w rodzinie, siedzący na najniższej gałęzi, którego nikt nie słucha, marzący o kaszy z sosem grzybowym z buraczkami i o tym, żeby siadać, na której chce gałęzi i być kim chce. No właśnie, tylko kim chce być, tego nie wiedział. Radosny, ufny, otwarty i ciekawy świata wróbelek, który nie umie latać. Któregoś dnia spada ze swojej gałęzi i tak zaczyna się jego wielka wyprawa. Oszczędny nawet w słowach i ruchach, poważny, poukładany, wiedzący wszystko (tak przynajmniej myślał) Pan Patyczak, myślący tylko o sobie, lubiący spokój, który wszystko ma zaplanowane, musi opuścić dom i wyruszyć w świat w poszukiwaniu swojego odbicia. Nagle wszystko jest nieznane, obce, nowe, inne, niespodziewane i dla niego i dla wróbelka. Ich spotkanie poprowadzi ich na wspólną drogę. Obaj wyruszają w podróż pełną przygód, spotkań, miłych i mniej miłych, ciekawych, ale i niepokojących. Podróż, która pokaże kim naprawdę są, jacy są, czym jest przyjaźń, troska, odwaga, wiara. Beztroski Melek dowie się, że nie każdy jest przyjacielem i że trzeba w siebie wierzyć. Pan Patyczak polubi towarzystwo, pozna śmiech i łzy. Pełna mądrości, humoru, wdzięku, lekkości i wzruszeń opowieść o życiu, prawdzie, marzeniach. Opowieść nie tylko dla dzieci. Każdy znajdzie w niej cząstkę siebie i każdy może znaleźć w niej lekarstwo i metodę. W różnym wieku co innego przykuje naszą uwagę, ale w każdym zauroczy i porwie całkowicie w historię wróbelka i patyczaka oraz wszystkich napotkanych po drodze osobliwości. Ale nie zdradzam szczegółów, jakby ktoś jeszcze nie słyszał i nie czytał tej cudnej powieści. Koniecznie sprawdźcie, czy wróbelek Melek nauczy się fruwać, kim będzie chciał zostać i czy Pan Patyczak odnajdzie swoje zagubione odbicie.

W skryciu marzyłam, że kiedyś, tak jak „Bajki od rzeczy” będące słuchowiskiem dostały swoje kartki, ilustracje i nowe życie, tak „Pepe i Melek na tropie” może kiedyś też będzie stać na półce. Będziemy ją oglądać, czytać, dotykać, odkładać, wracać. Przyszedł taki dzień, w którym przeczytałam wiadomość od samej autorki, że będzie ONA! Moja wyczekana wymarzona wersja papierowa „Pepe i Melek na tropie”! To była tak poruszająca, ważna, radosna nowina. Tym bardziej jest to dla mnie wzruszająca sytuacja, bo to po tamtym moim pytaniu zrodził się pomysł przelania kiedyś na papier historii wróbelka i patyczaka. Jak tylko Wrocławskie Wydawnictwo Warstwy wydało to dzieło, zaraz zamówiłam. I mamy! Czyż nie piękna?

Teraz możemy nawet włączyć sobie „Melka….” w tle i zaglądać tu tyle razy i tak często, jak tylko chcemy. Słyszeć, widzieć, czytać, czuć. Właśnie tak, jak chcieliśmy. Właśnie tak teraz mamy. Tak się czuję, jakbym troszkę grzebała w przyszłości i dogrzebała się do teraźniejszości. Dawno temu chciałam by nasze ulubione słuchowisko stało się papierową książką, a dzisiaj to słuchowisko leży olbrzymie na naszych kolanach i cieszy nasze oczy przepięknymi ilustracjami, nasze uszy naszymi głośno czytanymi wersjami i zdobi ścianę dużego pokoju swoją ogromnością i dostojnością. Książka po prostu nie mieści się na standardowej książkowej półce. Jest więc również ozdobą pokoju podpierając ścianę.

Poza wspaniałą wybitną treścią książka, właściwie księga wielkiego formatu, wyróżnia się cudownymi wręcz ilustracjami Roberta Romanowicza. Bardzo dużo ilustracji czarno-białych wykonanych ołówkiem własnoręcznie z wielką precyzją. Rysunki ciepłe, przyjemne, charakterystyczne, nieoczywiste dodają wyjątkowej osobowości. Świetna kreska, staranność, dbałość o szczegóły, oryginalność, pomysłowość. Wszystko to sprawia, że czytając i patrząc na stronice, przenosimy się do tego ogrodu, lasu i jesteśmy tuż obok głównych bohateròw.

Z moim synkiem Tymkiem uwielbiamy rozdział szósty, w którym Wróbelek Melek rozmawia z niedźwiedziem. Cały obraz naszego Wróbelka zawarty jest w tym rozdziale. Oto jego fragment:

„- Kiedy ja nie umiem latać – przyznał się Melek. – A może ty mnie nauczysz?

Niedźwiedź się roześmiał.

– Widziałeś kiedyś latającego niedźwiedzia?

– Nie. Ale przecież to, że czegoś nie widziałem, nie znaczy wcale, że tego nie ma – zauważył rezolutnie Melek. – Na przykład nigdy nie widziałem tego, co jest za lasem, ale przecież tam coś jest, prawda?….”

Ta książka i to słuchowisko skradły nasze serca. To pozycja obowiązkowa w domu, w którym są dzieci. Idealna, gdy humory dopisują, ale i na poprawę tych całkiem słabych. Dla rodziców świetna jako podkład do rozmów o życiu, o uczuciach, o zasadach, o tym, kim być, jakim być. Pokazuje dzieciom różne relacje, jak działa świat, co jest ważne i co warto, a co nie warto. I że zmiany mogą być dobre.

Pani Grażyno, pragniemy bardzo Pani podziękować za to słuchowisko i za tą piękną książkę, za całą wypływającą z niej mądrość i serdeczność, za wszystkie wynikające z niej lekcje. Za wszystkie nasze (moje z Tymkiem) piękne rozmowy i przemyślenia. Za wszystkie emocje, których nam Pani dostarczyła, gdy słuchaliśmy i czytaliśmy naszą ukochaną powieść. Za ciekawość, za radość, za wzruszenie, za zmartwienie, za śmiech i za łzy. I za wszystkie, które jeszcze nie raz będą nam towarzyszyć, bo będziemy tu wracać nie raz.