DO TEATRU Z DZIEĆMI

Poszliśmy kiedyś w niedzielę z Tymciem do Teatru Starego, gdzie mieliśmy ogromną przyjemność wysłuchać bajki Pani Grażyny Lutosławskiej „Pepe i Melek na tropie”. W podróż w świat bohaterów przeniósł nas głos aktora lubelskiego Teatru im. Juliusza Osterwy, Pana Daniela Dobosza.

Przed wyjściem miałam myśl: „Nie wiem czy dzieci dadzą radę usiedzieć na słuchowisku”. Okazało się jednak, że przygody Wróbelka Melka są bardzo ciekawe i wesołe, a wspaniała interpretacja czytającego zabrała nas w bajkowy świat. Także nie było mowy o nudzie. I dzieci i towarzyszący im dorośli siedzieli na widowni zasłuchani, niektórzy nawet z otwartymi buziami. Cudowne przeżycie dla naszej wyobraźni.

Grażyna Lutosławska – fot.Piotr Michalski

Niby tylko głos Pana Daniela prowadził nas po tej historii, ale my mieliśmy wrażenie, jakbyśmy naprawdę przenieśli się do innej krainy i poznali Wróbelka Melka, jego troskliwą babcię i jej wspaniałe mądrości, osę oraz oszczędnego Pana Patyczaka poszukującego swojego odbicia w lustrze.

Już za momencik….

Ze słuchowiska wyszliśmy oczarowani i spragnieni usłyszenia, co dalej przeżył wróbelek Melek. Należy w tym miejscu podkreślić niewątpliwy urok i wyjątkową atmosferę Teatru Starego w Lublinie, jego kameralność i cudowny klimat. W takim miejscu tak piękna bajka, tak świetnie czytana – musiało być wspaniale. Ku mojemu zaskoczeniu Tymek wiercipięta o dziwo usiedział przez cały ten czas w wielkim zasłuchaniu. To było dla nas niesamowite przemiłe przeżycie. Wspaniałe doznanie dla mojej duszy. Uwielbiam takie chwile. I mam nadzieję, że Tymek też będzie wrażliwy na takie artystyczne, kulturalne wydarzenia.

Daniel Dobosz – fot. Piotr Michalski

Jakże wielka była nasza radość, gdy okazało się, że to tylko mały fragment całej opowieści, bo ma ona jeszcze wiele rozdziałów. Z internetu dowiedzieliśmy się, że bajkę Pani Grażyny Lutosławskiej można posłuchać w każdy sobotni poranek na antenie Polskiego Radia Lublin. W każdą sobotę Pan Daniel Dobosz czytał wtedy odcinek bajki „Pepe i Melek na tropie”. Teraz wszystkie odcinki są dostępne na stronie Polskiego Radia Lublin i można posłuchać całej bajki w dowolnie wybranym czasie. Wspaniałe słuchowisko, cudowna opowieść wśród taktów muzyki Pana Piotra Selima.

Grażyna Lutosławska i Daniel Dobosz – fot. Weronika Pawlak

Gorąco zachęcamy z Tymciem wszystkie maluchy mniejsze i większe do posłuchania tej niezwykłej bajki. Nie zdradzam szczegółów. Sami się przekonacie jak miła, wesoła i mądra jest to bajka. W moim domu rodzinnym zawsze słuchaliśmy bajek-słuchowisk. Uwielbiałam ten czas, gdy dźwięki czytanej bajki i przepiękne piosenki krążyły po naszym domu, a ja czułam się, jakbym była w samym jej centrum. Ukochane moje słuchowisko z dzieciństwa to „Lata ptaszek”. Słuchałam je jeszcze na kasecie na magnetofonie Grundig i uwielbiam je do dziś. Moja kochana Mama wiedząc o tym doskonale kilka lat temu stanęła na głowie, żeby zdobyć tą bajkę w wersji na płycie kompaktowej. Dostałam ją w prezencie od Niej i włączałam Tymciowi, jak jeszcze był w brzuszku i potem jak był już z nami na świecie.

Mamy w domu dużo różnych bajek na płytach w formie słuchowisk, np. „Brzydkie kaczątko”, „Calineczkę”, „Królewnę Śnieżkę i 7 krasnoludków” czytane przez naszych wspaniałych polskich aktorów. To naprawdę wspaniała przygoda dla dzieciaków. Samymi dźwiękami pobudzamy ich wyobraźnię. Cały obraz budują same w głowach i przenoszą się do wyobrażonego przez siebie świata bajek. Jest to również praktyczne, bo w czasie słuchania bajki, która unosi się po całym domu, można coś porobić. Można rysować, to co się widzi oczami wyobraźni, można słuchać przy zabawie w wannie czy przy sprzątaniu pokoju albo przyrządzaniu posiłku wspólnie w kuchni.

Po jakimś czasie od usłyszenia pierwszy raz bajki „Pepe i Melek na tropie” w Teatrze Starym, byliśmy w Teatrze im. H. C. Andersena na przedstawieniu pt. „Anioł za lodówką” napisanym również przez Panią Grażynę Lutosławską. Na dodatek okazało się, że jest to sztuka akurat dla dzieci w wieku od 7 lat, czyli idealnie dla Tymka. Sztukę wyreżyserował Pan Daniel Arbaczewski, zaś za muzykę odpowiada Pan Rafał Rozmus, za scenografię Pan Amir Genislaw (Izrael), za wizualizacje Pan Bogusław Beniu Byrski.

fot. Przemysław Bator

W tajemniczej atmosferze zaczyna się przedstawienie. Anioły niczym detektywi w prochowcach i kapeluszach z aureolami nad nimi wśród delikatnych świateł i zwiewnych przezroczystych firan krążą po scenie przy dźwiękach wciągającej muzyki istnie filmowej. Nasz tytułowy Anioł rozmawia w kuchni z kotem wylegującym się na stole. Żali mu się, że nie może wrócić do kolegów aniołów dopóki nie znajdzie zgubionej aureoli. Chowa się za lodówką, gdy mieszkająca tu rodzina kręci się po kuchni. Pomaga też chłopcu w walce na dachu. Magiczne przedstawienie przenosi dzieci w dawne czasy, pokazując historię innej rodziny, która dawno temu żyła w tym domu.

fot. Przemysław Bator

Niesamowicie pokazane przemieszczanie się w czasie za pomocą muzyki. Świetne efekty dźwiękowe i świetlne, niespotykana sceneria i rekwizyty: duże zdjęcia w ramach, domek na stole jak dla lalek, aureole będące też szkłami powiększającymi. Wspaniała gra aktorów. Momenty śmieszne, beztroskie, ale też straszne i przejmujące. Mój Tymek świetnie się bawił i długo potem opowiadał wszystkie zapamiętane fragmenty i swoje przy tym odczucia. Jeśli tylko gdzieś usłyszycie, że będzie gdzieś grany „Anioł za lodówką”, nie zastanawiajcie się ani chwili. My z Tymkiem koniecznie chcemy przeżyć to jeszcze raz.

fot. Przemysław Bator

Fajnie jest zawsze obejrzeć bajkę w kinie czy w domu. Ale teatr to zupełnie inne doznanie. Mali widzowie są w samym centrum wydarzeń, mają wrażenie, jakby same uczestniczyły we wszystkich przygodach bohaterów. Wszystko jest namacalne, prawdziwe, żywe. To już nie jest tylko ekran z nagranym filmem. To są inne emocje, uczucia. Coś wspaniałego. Dzieciom otwierają się inne dodatkowe pokłady wyobraźni i emocji. Pozwólmy im to przeżyć i poczuć.

fot. Przemysław Bator

Wyszłam z Teatru Andersena zauroczona, a Tymek szczęśliwy i przejęty. W końcu sam tu to wszystko przeżył osobiście. Wyśmienita sztuka, wspaniała reżyseria, wspaniali aktorzy, niesamowita idealnie dopasowana muzyka, oryginalne rekwizyty. Radość, tajemnica, przejęcie, strach, zaskoczenie, śmiech. Pani Grażyna Lutosławska ma niesamowitą wyobraźnię i wspaniały dar pisania zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych. Każdy jej tekst wzbudza u mnie wielki podziw i same ciepłe uczucia.

fot. Przemysław Bator
fot. Przemysław Bator
fot. Przemysław Bator

Pamiętam jak pierwszy raz malutki 2-letni Tymcio był na przedstawieniu pt. „Tymoteusz i ptaki” w Parku Saskim w Muszli Koncertowej na spektaklu. Bardzo miła, wesoła, mądra sztuka dla maluchów. Kolorowe kostiumy, fajna scenografia. Wszystko na świeżym powietrzu w naszym zielonym parku. W jednej scenie Tata Tymoteusza woła: Hop hop Tymoteuszu! Tymoteuszu gdzie jesteś? A mój Tymcio przejęty i całym sobą przeżywający scenę, wstał i krzyknął: Tu jestem!

Emocje wymalowane na malutkiej twarzyczce

Właśnie tak maluchy przeżywają spektakl na żywo z prawdziwymi żywymi ludźmi, których można prawie dotknąć. Całe są pochłonięte tą opowiadaną historią, jakby same w niej występowały. To są cudowne chwile dla dzieci. Pamiętajcie, że na różnych etapach rozwoju dzieci przeżywają inaczej. Inaczej czują się w teatrze mając 3 latka, inaczej 5, a zupełnie inne rzeczy widzą mając lat 8, na inne aspekty i sprawy zwracają uwagę.

„Tymoteusz i ptaki” w Muszli koncertowej

Dlatego dobrze jest chodzić z dziećmi do teatru w każdym wieku. Warto kształtować wrażliwość artystyczną naszych dzieci od najmłodszych lat. Niech te przeżycia zostają w ich świadomości, pomagając wyrosnąć na człowieka spragnionego kultury. Raz na jakiś czas warto z dziećmi przenieść się do zaczarowanej krainy teatru, uciec od telewizji, telefonów.

To taka podróż w czasie w nieznane. Sami wyobraźcie sobie, że jesteście dziećmi i te wszystkie myśli kłębiące się w małej mądrej głowie. Zapomnieć o całym realnym świecie i przez ten czas całą duszą być w samym środku spektaklu z wszystkimi cudnymi uczuciami towarzyszącymi. Potem w domu wieczorem jeszcze wspólnie powspominać, co to było za wspaniałe przedstawienie i pozwolić dziecku, żeby opowiedziało wszystko to, co było dla niego fajne i ciekawe. To bardzo miły moment dla Waszych relacji, dla zaciśnięcia więzi. To są takie chwile, które dziecko pamięta latami. Wierzcie mi, to właśnie takie chwile są dla naszych maluchów ważne, zamiast całej góry coraz to atrakcyjniejszych zabawek – przedmiotów. Te przeżycia i rozmowy. I ten uśmiech.